Werset spotkania Mt 2,1-12. 1 Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon». 3 Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a
Mateusza - komentarze biblijne. 1 Królestwo niebieskie podobne jest do pewnego gospodarza, który wyszedł o świcie, by nająć robotników do swojej winnicy. 2 Umówił się z nimi o denara za dzień i posłał ich do swojej winnicy. 3 Gdy wyszedł o trzeciej godzinie, zobaczył innych stojących za pracą na rynku. 4 Tym też powiedział
One Star Lit for Them: A Narrative Retelling of Matthew 2:1–12. This excerpt is from Behold the Lamb of God: An Advent Narrative by Russ Ramsey. Used by permission of The Rabbit Room Press. In the months after the census, Joseph and Mary stayed in Bethlehem, making their home there. Meanwhile, learned men from the east, experts in the study
The evangelist Matthew does not tell us that they were three men or three kings. The term Magi is a plural form of magoi in Greek language, which means Zoroastrian priests. 1 They were neither kings nor wise men. Maybe they earned the title wise men because of their skills in interpreting dreams and understanding astrology.
. MATEUSZA 11:1 nauczać i głosić: Zob. komentarz do Mt 4:23. innych miastach: Najwyraźniej chodzi o żydowskie miasta w Galilei. 11:2 Chrystusa: W tekście greckim tytuł „Chrystus”, czyli „Pomazaniec”, jest tutaj poprzedzony rodzajnikiem. Użycie tej konstrukcji podkreśla, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem — kimś namaszczonym do odegrania szczególnej roli (zob. komentarze do Mt 1:1; 2:4). 11:3 tym, który miał przyjść: Czyli Mesjaszem (Ps 118:26; Mt 3:11; 21:9; 23:39). 11:5 trędowaci: Zob. komentarz do Mt 8:2 i Słowniczek pojęć, „Trąd; trędowaty”. 11:11 Zapewniam: Zob. komentarz do Mt 5:18. Chrzciciel: Lub „Zanurzyciel” (zob. komentarz do Mt 3:1). 11:12 celem, do którego ludzie wytrwale dążą, (...) ci, którzy się nie poddają: Użyte tu dwa spokrewnione ze sobą greckie słowa (biázetai i biastaí) zawierają myśl o zdecydowanym działaniu lub wysiłkach. Niektórzy tłumacze Biblii uznali, że mają one negatywny wydźwięk — że chodzi o stosowanie przemocy lub bycie jej ofiarą. Ale kontekst i użycie czasownika biázetai w Łk 16:16 (jedynym miejscu oprócz Mt 11:12, w którym on występuje) wskazują raczej na pozytywny sens — „dążenie do czegoś z entuzjazmem; gorliwe zabieganie o coś”. Te greckie słowa najwidoczniej odnoszą się do zdecydowanych działań lub wysiłków osób, które przychylnie zareagowały na głoszenie Jana Chrzciciela, co otworzyło przed nimi możliwość odziedziczenia Królestwa. 11:13 w pismach proroków i w Prawie: Zazwyczaj wyrażenie to brzmi: „Prawo i pisma proroków” (Mt 5:17; 7:12; 22:40; Łk 16:16). Tylko w tym miejscu zastosowano odwrotny szyk. Chociaż w zasadzie nie wpływa to na zmianę znaczenia (zob. komentarz do Mt 5:17), wydaje się, że w tym wersecie położono większy nacisk na rolę proroctw w Biblii. Poza tym powiedziano tu, że nawet w Prawie prorokowano, co podkreśla proroczy charakter Prawa. 11:14 Eliaszem: Hebrajskie imię, które znaczy „moim Bogiem jest Jehowa”. 11:17 smuciliście: Lub „uderzaliście się ze smutku”. Bicie się w piersi było oznaką głębokiego smutku lub poczucia winy i wyrzutów sumienia (Iz 32:12; Nah 2:7; Łk 23:48). 11:18 nie jadł ani nie pił: Słowa te najwyraźniej odnoszą się do pełnego wyrzeczeń życia Jana, które wiązało się z poszczeniem i wymaganym od nazirejczyków powstrzymywaniem się od alkoholu (Lb 6:2-4; Mt 9:14, 15; Łk 1:15; 7:33). 11:19 Syn Człowieczy: Zob. komentarz do Mt 8:20. poborców podatkowych: Zob. komentarz do Mt 5:46. o mądrości świadczą jej dzieła: Mądrość została tutaj uosobiona i przedstawiona jako dokonująca dzieł. W równoległym sprawozdaniu Łukasza słowo oddane jako „dzieła” dosłownie znaczy „dzieci” (zob. komentarz do Łk 7:35). „Dzieci” mądrości lub inaczej jej „dzieła” — to znaczy czyny Jana Chrzciciela i Jezusa — dowodziły, że oskarżenia przeciwko nim były fałszywe. Jezus niejako powiedział: „Popatrzcie na nasze prawe uczynki i postępowanie, a przekonacie się, że ten zarzut jest bezpodstawny”. 11:23 Kafarnaum: Zob. komentarz do Mt 4:13. nieba: Słowa „niebo” użyto tu w sensie przenośnym — oznacza ono uprzywilejowaną pozycję. grobu: Lub „Hadesu”, czyli wspólnego grobu ludzkości (zob. Słowniczek pojęć, „Grób”). To słowo zostało tu użyte w sensie przenośnym, żeby opisać poniżenie, które miało spotkać Kafarnaum. 11:24 lżej będzie: Zob. komentarz do Łk 10:12. 11:25 małym dzieciom: Lub „tym, którzy są jak małe dzieci”, czyli osobom pokornym i chętnym do nauki. 11:28 obciążeni: Ci, których Jezus zachęcał do przyjścia, byli „obciążeni” zmartwieniami i trudnościami. Poza tym z powodu ludzkich tradycji dodanych do Prawa Mojżeszowego uciążliwe stało się dla nich wielbienie Jehowy (Mt 23:4). Ciężarem był nawet szabat, który miał zapewniać pokrzepienie (Wj 23:12; Mk 2:23-28; Łk 6:1-11). ja was pokrzepię: Greckie słowo tłumaczone na „pokrzepić” może się odnosić zarówno do odpoczynku (Mt 26:45; Mk 6:31), jak i do zapewnienia komuś ulgi, dzięki której może dojść do siebie i odzyskać siły (2Ko 7:13; Flm 7). Kontekst wskazuje, że wzięcie „jarzma” Jezusa (Mt 11:29) będzie się wiązać ze służbą, a nie z odpoczynkiem. Użyty tu grecki czasownik w stronie czynnej zawiera myśl, że Jezus wzmacnia zmęczonych i dodaje im sił, dzięki czemu chcą wziąć na siebie jego lekkie i miłe jarzmo. 11:29 Weźcie na siebie moje jarzmo: Jezus wspomniał o „jarzmie” jako o symbolu podporządkowania się władzy i kierownictwu. Jeżeli mówił tu o jarzmie nałożonym mu przez Boga, to mógł mieć na myśli podwójne jarzmo, pod którym jego uczniowie stanęliby razem z nim, a on by im pomagał. W takim wypadku sformułowanie to można by oddać: „Stańcie ze mną pod moim jarzmem”. Ale Jezus mógł też mieć na myśli jarzmo, które sam nakłada na innych, a którego przyjęcie oznacza podporządkowanie się jego władzy oraz kierownictwu przez przyłączenie się do jego uczniów (zob. Słowniczek pojęć, „Jarzmo”). łagodny: Zob. komentarz do Mt 5:5. pokorny: Dosł. „uniżony w sercu”. Użyte tu greckie słowo wskazuje na pokorę i skromność; występuje też w Jak 4:6 i 1Pt 5:5, gdzie zostało oddane jako „pokorni”. Stan czyjegoś symbolicznego serca jest widoczny w jego postawie wobec Boga i ludzi.
z naszymi małymi światłami szukajmy Światła. Dla chrześcijan jednak Betlejem to nade wszystko miejsce narodzin Jezusa, to wydarzenia związane z tajemnicą Bożego Narodzenia. To miasto gdzie przybywa tysiące pielgrzymów by pokłonić się Bogu w miejscu, w którym Odwieczne Słowo w sposób widzialny zamieszkało między nami. Przybywają by w ciszy groty mlecznej modlić się w intencjach dzieci, by w ciszy Pola Pasterzy patrzeć na wiarę prostych ludzi. Betlejem to miasto ze wszech miar niezwykłe – dostojne, piękne, a równocześnie ze wszech miar gościnne. Czy zatem rzeczywiście mieszkający tu ludzie nie przyjęli Józefa i brzemiennej Maryi? Czy rzeczywiście nie udzielili im gościny? Przecież Ewangelista Mateusz zapisze, że Mędrcy przybywszy do Betlejem weszli do domu (Mt 2,11). oceń artykuł
IV. Kontemplatio – czas bycia sam na sam z PanemPo lectio – po poznaniu słowa, po spojrzeniu na siebie – meditatio, po oratio – po modlitwie, następuje czas ciszy – bycie w ciszy z Tobie, Panie, wznoszę moją duszę, mój Boże, Tobie ufam: niech nie doznam zawodu! Niech moi wrogowie nie triumfują nade mną! Nikt bowiem, kto Tobie ufa, nie doznaje wstydu; doznają wstydu ci, którzy łamią wiarę dla marności. Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek! Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj, bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca, i w Tobie mam zawsze nadzieję. (Ps 25,1-5) [1] Zob. M. Bednarz, P. Łabuda, Po drogach Ziemi Świętej. Przewodnik, Tarnów 2015, s. 84-90. [2] Zob. Earliest Archaeological Evidence of the Existence of the City of Bethlehem already in the First Temple Period, za: ( r.). [3] Choć warto pamiętać, iż kult pogański, profanujący to święte miejsce, nie trwał długo, gdyż już w III w. Orygenes wspomina o „grocie żłóbka w Betlejem”, wskazując na nią jako na dowód prawdziwości tego, co przekazuje o narodzeniu Jezusa Ewangelia. Zob. D. Baldi, W Ojczyźnie Chrystusa. Przewodnik po Ziemi Świętej, Kraków-Asyż 1993, s. 163. [4] W pobliżu Betlejem można nawiedzić niezwykle dostojne: klasztor św. Teodozjusza – który ma być zbudowany na miejscu gdzie Mędrcy otrzymali ostrzeżenie od Anioła, by nie wracali do Jerozolimy, ale inną drogą udali się do ojczyzny; klasztor św. Saby czy też ruiny klasztoru św. Eutymiusza. Wszystkie one swoimi początkami sięgają IV wieku. [5] W 614 roku Betlejem zostało zniszczone przez Persów, jednak sama bazylika nie poniosła szkody. Również najazd arabów pod wodzą kalifa Omara w 638 roku nie wyrządził bazylice szczególniejszych strat. W XII wieku bazylika została rozbudowana przez krzyżowców. [6] Zob. szerzej A. Paciorek, Ewangelia według świętego Mateusza. Rozdział 1 – 13. Wstęp. Przekład z oryginału. Komentarz, Częstochowa 2005, s. 105-117. [7] Herod Wielki zmarł najprawdopodobniej na krótko przed świętem Paschy w 4 roku przed naszą erą (zob. np. Cz. P. Bosak, Postacie Nowego Testamentu. Słownik-konkordancja, Poznań-Pelplin 1996, s. 167). Stąd też i rok narodzenia Jezusa należy przesunąć na czas wcześniejszy. W 525 r., pochodzący z rzymskiej prowincji Scytia Mniejsza (dziś Rumunia), mnich Dionizy Mały (Dionysius Exiguus), żyjący w Rzymie prawdopodobnie w latach 496-545, ustalił datę narodzenia Jezusa na 753 r. od założenia Rzymu (25 grudnia), a 754 r. uznał za 1 rok ery chrześcijańskiej, dzisiaj zwanej niekiedy naszą erą lub erą dionizyjską. Dziś wiadomo, że Dionizy pomylił się w swoich obliczeniach, i że Jezus urodził się kilka lat wcześniej. Rok nazywany rokiem 1. traktujemy więc jako umowny początek kalendarza. Dziś badacze uznają, iż zasadnym jest przyjęcie narodzin Jezusa około 3/2 r. zob. szerzej: G. Szamocki, Data narodzenia Jezusa Chrystusa, w: Żyjemy dla Pana, red. W. Chrostowski, Warszawa 2006, s. 340-363. [8] Kreślona na odrzwiach domów litery K, M, B nie pochodzą jednak od imion Mędrców: Kacpra, Melchiora i Baltazara, ale od łacińskiego błogosławieństwa Christus Mansionem Benedicat – „Niech Bóg błogosławi temu domowi”. Św. Augustyn tłumaczył te litery inaczej, jako wyznanie Christus Multorum Benefactor – „Chrystus dobroczyńcą wielu”. [9] Zob. szerzej J. Rumak, Adoracja Magów (Mat. 2,1-12), Ateneum Kapłańskie 42(1950), s. 396-398. [10] Papież Franciszek, Idąc za światłem, poszukiwali Światła, L’Osservatore Romano 2(2014), s. 40. [11] Dość obok rzezi niemowląt, czy zabójstwa synów, wymienić jeszcze morderstwo jednej ze swoich żon, brata, matkę. [12] Zwyczaj święcenia złota i kadzidła w święto Trzech Króli pojawił się około XV/XVI wieku. Poświęconym złotem dotykano szyi, by ustrzec się przed chorobami. Poświęconym kadzidłem – w Polsce najczęściej żywicą z jałowca – okadzano całe domy i gospodarstwa, łącznie z oborami, żeby symbolicznie zabezpieczyć je przed chorobami i nieszczęściem.
Uroczystość Objawienia Pańskiego jest zachęta dla nas, abyśmy nie bali się i nie zrażali być sobą. Mimo, że (jak to ktoś kiedyś powiedział) każde "dobro musi być ukarane, zmieszane z błotem, źle zinterpretowane", to jednak nie zrażajmy się być dobrymi ludźmi. Uroczystość Objawienia Pańskiego, potocznie zwana Niedzielą "Trzech Króli", a właściwie Mędrców lub Magów - to pamiątka dnia w którym Chrystus Objawił się ludziom. Ewangelista Mateusz opowiada o tym, że Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon... (...) Gdy przybyli na miejsce: "ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny". Za każdym razem, gdy czytam fragment tej Ewangelii, zadaje sobie pytanie: dlaczego Mędrcy udali się inną drogą do swojej ojczyzny? Czy ta droga, wskazana przy spotkaniu z Chrystusem była lepsza? Czy była wygodniejsza? Chyba nie, ale na pewno bardziej bezpieczna, ponieważ przy rodzinie z Nazaretu i namowie dobrego anioła, Mędrcy poznali prawdziwy zamysł, jaki miał Herod względem Jezusa i ich samych. Zrozumieli oni, że stali się tylko narzędziem do osiągnięcia celu, jakim miało zabicie dzieciątka. Czytamy też gdzie indziej, że "Król Herod przeraził się, a z nim cała Jerozolima" - ta Jerozolima, której Izajasz prorokuje, że "zadrży i rozszerzy się jej serce". Skurczone serce Heroda boi się utracić to, na czym oparł on swą władzę, bo nie wierzy, że miłość możne swobodnie otrzymać w darze i to w obfitości. Metoda Heroda jest prosta, chce posłużyć się Mędrcami dla uzyskania własnego celu. I te fałszywe słowa o pokłonie, która chciałby oddać przyszłemu królowi, szybko zostają zdemaskowane. Kłamstwo zawsze zostaje zdemaskowane. Bóg ukazuje nam, że to tylko kwestia czasu. W naszym życiu zapewne spotkaliśmy się niejednokrotnie z tym, że za pięknymi słowami i uśmiechem, często ukryty jest fałsz i inny cel naszego rozmówcy. Ile razy w naszym życiu dobre słowa, które do kogoś skierowaliśmy, gest miłości, radości i pokoju, potrafił po pewnym czasie obrócić się przeciwko nam. Jeśli nie zorientowaliśmy się na czas, okazało się, że to dobre serce zostało wykorzystane. Życie ukazuje nam jak ten dobry gest serca, może zostać użyty przeciwko człowiekowi. I to na jego własną zgubę. W takich sytuacjach przypomina mi się pewna historia, która ten mechanizm bardzo dobrze obrazuje. Kiedyś młody mężczyzna, robiąc zakupy, zauważył starszą kobietę, która uporczywie się w niego wpatrywała. Gdy stanął w kolejce do kasy, owa kobieta stanęła za nim. Młody mężczyzna z grzeczności przepuścił ją przed siebie. "Przepraszam - powiedziała kobieta - że tak się wpatrywałam w pana. Jest pan bardzo podobny do mojego syna, który niedawno zmarł". Młody mężczyzna odpowiedział: "Bardzo pani współczuję. Czy mógłbym coś dla Pani zrobić?". Starsza kobieta, uśmiechając się, rzekła: "Może domyślasz się, co może mi ulżyć w cierpieniu? Zawsze robiłam zakupy z moim synem. Gdy będę odchodzić, czy mógłbyś mi powiedzieć: Do widzenia, mamo? Będzie to tak, jakby mój syn jeszcze raz był ze mną na zakupach". "Zrobię to z przyjemnością" - odpowiedział młody mężczyzna. Gdy kobieta zapakowała swoje zakupy i odchodziła od kasy, wtedy mężczyzna, zgodnie z umową, głośno powiedział do niej: "Do widzenia, mamo". Kobieta z uśmiechem pomachała mu ręką. Następnie kasjerka podliczyła jego zakupy i wystawiła rachunek na 140 dolarów. "Co proszę, ile? 140 dolarów? Pani popełniła z pewnością pomyłkę. Kupiłem tylko kilka rzeczy i to nie powinno kosztować więcej niż 25 dolarów" - powiedział zdumiony mężczyzna. Na to kasjerka odpowiedziała: "Twoja matka powiedziała, że ty zapłacisz za nią..." (Connection, IX 2002) No właśnie, w życiu tak czasami jest, że przychodzi nam słono zapłacić za to, że byliśmy dla kogoś otwarci, chętni do pomocy, także pełni współczucia. I znalazł się ktoś, kto wykorzystał to nasze dobre serce i słowo w złym celu. Ta metoda manipulacji drugim człowiekiem nie była obca Herodowi. Taką metodą posługiwał się przez całe życie, piastując najwyższe stanowisko w państwie. Dla własnej rządzy władzy, chciał wykorzystać dobre serca Mędrców ze Wschodu. Na szczęście, po tym jak zobaczyli Jezusa, wybrali inna drogę dotarcia do własnych domów. Ten symboliczny gest pójścia, za namową dobra - idą inną drogą do celu - jest bardzo mocno zaakcentowany w Ewangelii św. Mateusza. Jest to ostanie zdanie opisujące tę historię. Tak symbolicznie, Mędrcy już z Jezusem, przedzierają się inną drogą, aby osiągnąć zamierzony cel. Herod jest im już niepotrzebny, zwłaszcza dlatego chcą ograniczyć z nim spotkanie, bo wiedzą na jakie niebezpieczeństwo zostali narażeni. Unikają zatem osoby, która źle wpływa na ich samopoczucie i całe życie. Nie chcą z nim konfrontacji, nie chcą mu tłumaczyć kim jest Jezus, bo wiedzą, że on i tak ich nie wysłucha. Nie usłyszy tego, co mają do powiedzenia. On i tak ich nie będzie chciał zrozumieć. Herod wykorzystując swoją pozycję społeczną, może tylko negatywnie wpłynąć na ich życie. Pod wpływem oburzenia, jest nawet ich tego życia w stanie pozbawić. Oni tego nie chcą, dlatego zostawiają go samego w jego bólu, rozterce, bojaźni i niepewności jutra. Myślę, że to też jest jakaś wskazówka dla nas. My zawsze chcemy konfrontować, zmierzać się z przeciwnikiem, udowodnić mu jaki jest, a jaki nie jest, pokazywać mu błędy. Czasami wyśmiać lub wyszydzić, zironizować to co zrobił, aby umniejszyć w swoich i innych oczach te właśnie rzecz. Myślę, że nie tędy droga. Jeśli ktoś działa złymi metodami, to wcześniej, czy później zostanie skonfrontowany nie tylko z Prawdą-Jezusem, ale też i samym sobą. Wtedy prawda się obroni. A to potrafi być bolesne. Uroczystość Objawienia Pańskiego jest zachęta dla nas, abyśmy nie bali się i nie zrażali być sobą. Mimo, że (jak to ktoś kiedyś powiedział) każde "dobro musi być ukarane, zmieszane z błotem, źle zinterpretowane", to jednak nie zrażajmy się być dobrymi ludźmi. I mimo, że nas to kosztuje, starajmy się zawsze kierować naszym sercem, które, mimo, że czasami błądzi, szuka, ale też i krwawi od ran zadanych przez innych, to jednak Objawia swoją miłość innym ludziom. Najważniejsze, że Bóg widzi i on jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza. Ufni w tę prawdę podążajmy i objawiajmy Bożą prawdę swoim codziennym życiem.
mt 2 1 12 komentarz